Tako rzecze rzecznik Play

WOŚPowe podsumowanie

Minął miesiąc od naszego kolejnego wspólnego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Znowu było „gorąco”, znowu było pełno pozytywnej energii, moim zdaniem było mniej nieuzasadnionego hejtu i z tego się cieszę. Z tej okazji przygotowaliśmy podsumowanie tego wyjątkowego wydarzenia, zobaczcie jak udało się nam pomóc:

info_wosp

I jeszcze dodatkowa infografika pokazująca naszą grę dostępną na www.grajzplay.pl :-)

Infografika Kilobity

Komentarze

  1. Artek napisał(a):

    Super!Raportuj

  2. rukki napisał(a):

    I dlatego jestem w Waszej sieciRaportuj

  3. jaro napisał(a):

    Na kiedy przewidujecie następną, podobną akcję? Zainteresowanych współpracą organizacji charytatywnych chyba nie brakuje.Raportuj

  4. Obserwator napisał(a):

    Bardzo ładny wynik.Raportuj

  5. CRTZ napisał(a):

    odradzam Play , od tygodnia dzwoni do mnie 10 razy dziennie w sprawie jakiegoś innego numeru, obsługa kompletnie nie reaguje że to pomyłka !!!!! Kończy mi sie umowa i w związku z tym na pewno nie będe korzystał z usług operatora który tak dręczy klienta z powodu właśnej pomyłki !! Nikogo to nie obchodzi !!! odradzam korzystanie z sieci !!!Raportuj

  6. ja napisał(a):

    Jeszcze każe płacić za swoja nie udolność . ObciachRaportuj

  7. owsik napisał(a):

    A jakie koszty były tej imprezy??Raportuj

  8. Tomasz napisał(a):

    Pół roku reklamacji… na kamerę i nie mam już sił.
    Witam serdecznie,

    W związku z tym, że już mi ręce opadają i mam wrażenie iż walę głową w mur postanowiłem sięgnąć po bardziej „publiczne” środki w rozwiązaniu mojego problemu (mimo że tego nie lubię i generalnie tak nie robię).

    Zacznijmy od początku.

    Jako wieloletni abonent sieci Play (zasadniczo praktycznie początku jej istnienia) postanowiłem znowu przedłużyć umowę na świadczenie usług telekomunikacyjnych (i jest to już ostatni raz). We wrześniu podpisałem nowy aneks i jako że oferta telefonów mnie nie zadowalała, postanowiłem wybrać jedno z urządzeń. Padło na kamerę w stylu GoPro czyli SJ CAM 5000plus. Wszystko odbyło się przez BOK play, czyli zdalnie a kamerka miała przyjść razem z umową pocztą. Tak też się stało.
    Przy pierwszym uruchomieniu okazało się, że urządzenie ma wadę fabryczną w postaci pękniętej matrycy światłoczułej (zdarza się – normalna rzecz w takich urządzeniach i nie tylko). Zadzwoniłem na BOK play i zapytałem się konsultanta co z tym fantem mam zrobić (oczywiście wiadomo – reklamacja/gwarancja) i jak wygląda proces reklamacji w takim wypadku – czy mam urządzenie odesłać, czy iść do salonu i załatwić sprawę za pośrednictwem salonu. Pani na infolinii potwierdziła, że opcja numer dwa będzie tą odpowiednią (co okazało się nieprawdą) i mam zgłosić reklamację w salonie. Tak też zrobiłem. Urządzeniem pocieszyłem się dwa dni… i tyle je widziałem zasadniczo do dziś.
    Zgodnie z zaleceniem pani z BOK udałem się do salonu (mamy środek września 2015 roku – bodajże 20 września). Wszystko pięknie wytłumaczyłem, pokazałem konsultantce na czym polega problem, razem opisaliśmy to na piśmie, pani w salonie urządzenie zabrała, spakowała i poinformowała mnie, że wysyła je do serwisu. Tryb reklamacji z gwarancji producenta. Super (ale nie do końca).
    Mijały tygodnie a ja nie miałem żadnej informacji o tym co się dzieje z urządzeniem. Udałem się pod koniec miesiąca października 2015 roku do salonu aby dowiedzieć się o status mojej reklamacji. Pani, która przyjmowała zgłoszenie, powiedziała, że urządzenie jest w serwisie i na chwilę obecną tyle wiadomo, obiecała też napisać maila do serwisu Play z zapytaniem o status naprawy i mnie poinformować gdy tylko dostanie odpowiedź. Jako że z natury jestem cierpliwy, przyjąłem to do informacji i czekałem dalej. Na początku listopada 2015 dowiedziałem się, że urządzenie wróciło…. z wymienioną baterią O.O Pani z salonu ponowiła więc reklamację, powtórnie opisała (nadmienię, że opis wady był baaaaardzo klarowny, wręcz łopatologiczny – zawodowo zajmuję się sprawami związanymi z obrazem, optyką, przetwarzaniem obrazu, fotografią itp. i potrafię rozpoznać fabryczny defekt matrycy w postaci pęknięcia filtra dolnoprzepustowego, pęknięcia matrycy lub rozwarstwiania się powłok na filtrze) i wszystko zostało wysłane… ponownie – jest początek listopada.
    Pod koniec listopada udałem się do salonu zapytać o status reklamacji/gwarancji. Konsultantka już na wejściu do salonu przywitała mnie informacją, że jej też ręce opadają. Nikt w serwisie nie odpowiada na jej zapytania dotyczące mojego zgłoszenia (!?!). Zasadniczo nie wiadomo co dzieje się z urządzeniem. Wtedy zadzwoniłem na infolinie i tam dowiedziałem się, że nic się nie dowiem, bo infolinia nic nie może, nic nie wie a do serwisu telefonu nie mają (ręce opadają). BOK nie dysponuje żadną możliwością informowania klienta o tym co się stało Z JEGO URZĄDZENIEM, nic nie wie itp. oni są od sprzedawania (i chyba tylko). Jako, że nie miałem czasu akurat w tym dniu, postanowiłem wrócić jak będę dysponować dłuższą chwilą i tym się zająć. Wróciłem na początku grudnia i dowiedziałem się, że moje zgłoszenie zostało „przypadkowo” pominięte… bo nikt w serwisie Play nie wiedział co z tym zrobić. Urządzenie (w końcu!!!) pojechało bodajże do Gdańska, do serwisu producenta. W połowie grudnia otrzymałem informację, że sprzęt już wraca z serwisu i niedługo będzie w salonie do odbioru… wreszcie. W dniu bodajże 20 grudnia odebrałem sprzęt. Rzuciłem okiem na obraz, artefaktu odklejonego filtra było brak wszytko cacy.
    Zdziwiłem się jak wróciłem do domu. Wyjąłem urządzenie i słyszę… grzechotanie. Jako, że ten sprzęt nie dysponuje czujnikiem orientacji położenia diagnoza była prosta… ktoś coś źle dokręcił lub nie dokręcił śrubki. Lekko się zagotowałem.
    Wróciłem do salonu. Oddałem urządzenie ponownie do reklamacji. Z tym, że postanowiłem sprawę przyśpieszyć… i skorzystać z przepisów Kodeksu cywilnego po zmianach z grudnia 2014. Reklamacja z tytułu rękojmi. Określiłem termin odpowiedzi na moje pismo na 14 dni (nie roboczych- w K.C. nie ma pojęcia dnia roboczego) i zażądałem wymiany sprzętu na nowy wolny od wad lub naprawy – mamy 20 grudnia. Po rzeczonych 14 dniach pojawiłem się w salonie z zapytaniem czy jest odpowiedź ze strony P4 Sp. z o.o. PAni poinformowała mnie, że nie. Jako że ja też nic nie dostałem ani mailowo, ani listownie ani nawet telefonicznie. Skorzystałem z przysługującego mi w tym momencie prawa (brak jakiejkolwiek odpowiedzi po ustalonych przez strony 14 dniach uznaje się za przyjęcie przez sprzedawcę reklamacji za zasadną i klient reklamujący towar może żądać zwrotu pieniędzy bądź wymiany na nowy) i zażądałem wymiany.
    Do dzisiaj nie mam żadnej odpowiedzi. Pani w salonie rozkłada ręce, przeprasza mnie i też mówi, że nic nie może. Głupio jej się tłumaczyć a cała sytuacja dla niej też jest kuriozalna.
    A więc tak:
    Nie wiem gdzie jest mój sprzęt.
    Nie wiem jaka jest decyzja P4 co do mojej reklamacji (to znaczy już wiem – sam ją podjąłem na mocy postanowień K.C art. 556 k.c. do 576 (1) k.c. – żądam wymiany na nowy).
    Nie mam możliwości zorientowania się co dzieje się z moim sprzętem, czy to za pośrednictwem salonu (bo pracownik salonu i jego zapytania są olewane przez serwis P4 w równym stopniu jak moje zapytania do BOK w tej samej sprawie jako klienta).

    A więc… nie chodzi o sprzęt… za parę stówek, chodzi o zasadę i zwykłą ludzką przyzwoitość. Gdyby ktoś chociaż pofatygował się zadzwonić do mnie czy do tej pani i powiedzieć, że np. tych kamer już nie mamy (mimo że są… kupcie sobie ją w Media Markt – nie interesuje mnie to, możecie nawet iść z kapciach do fabryki w Chinach po nową), opisać co jest powodem takiego ślamazarnego załatwiania tej sprawy, to jeszcze może i bym zrozumiał – jestem baaaardzo cierpliwy jak widać. Ale totalne „olewactwo” w mojej sprawie przelało czarę goryczy. Poważnie zastanawiam się nad opisaniem sprawy mojemu adwokatowi (bo to, że rzecznik praw konsumenta został poinformowany o sytuacji to już chyba się domyślacie) i nad wizytą w miejscowej prokuraturze celem złożenia doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – nie wiem czy ktoś teraz gdzieś nie cieszy się sprzętem, który jest mój, zapłaciłem za niego a go nie mam. Nie wiem czy jest on nadal w serwisie, bo nikt mi takiej informacji nie udzielił -walę głową w mur i jestem olewany. Możliwość weryfikacji mojego podejrzenia ma wszakże prokurator. Może jak pod serwis play podjedzie prokurator z zapytaniem o moją rzeczoną kamerkę za marne parę stówek i sądowym nakazem przeszukania, to może w końcu ktoś do mnie zadzwoni i chociaż przeprosi.

    Przepraszam, że tak długo przynudzałem.
    Informuję, że ten wpis pewnie znajdzie w różnych ciekawych miejscach jak fora o tematyce telekomunikacyjnej i konsumenckiej, sprzętowej, blog pana Gruszki itp.

    Howgh!Raportuj

Dodaj komentarz

Przed napisaniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem korzystania z bloga jeśli Twój komentarz nie wyświetli się od razu, poczekaj cierpliwie na jego publikację.

Przypięte posty